> Panie Marcinie, to nie Pan bedzie decydowal za co klient ma placic,
Wlasnie niestety nie moge. Rynek IT (szczegolnie w Polsce) jest na tyle
popsuty, ze juz niewiele da sie zrobic.
Albo ceny sa zaporowe, albo jest za darmo (sic!).
Jak jest za darmo, to wszyscy oczekuja niewiadomo czego.
I mamy internet po 30zl na miesiac i inne takie. Ja nie twierdze, ze musi
byc po 500zl za miesiac - ale litosci - majac stu klientow zarabiasz na
bulke z maslem i ZUS - uwierz mi, probowalem i zwatpilem - nie wazne
co robisz - za te 30zl wszyscy oczekuja cudow. I jesli jest dobrze, to i tak
pojda do tego co ma za 29zl, bez polowy uslug, ale zlotowke taniej.
I wlasnie o to chodzi. O dziwna mentalnosc.
Ja tylko powiem, ze nigdy nie wzialbym internetu od takiego blokowca,
bo wiem jak wyglada jakosc takich uslug.
A jesli chcesz zapewnic jakis standard, to nie ma litosci. Nie mozesz do
tego
dokladac.
> a za co nie tylko rynek. Jesli to samo moze byc tansze i cos w tym
> jest za darmo to ja wole takie rozwiazanie i zapewniam Pana, ze nie
> jestem sam. Jesli jest nas takich jak ja duzo to jesze to cos moze
> byc tansze i wiecej w tym czyms za darmo. Jesli Pan tego nie
> rozumie to ma Pan problem!
Ja rozumiem, ale to raczej nie ja mam problem.
Ty idziesz na ilosc, ja na jakosc.
> Za komuny bylo tak ze to producent ustalal cene towaru.
Co Wy macie z ta komuna? Problemy w dziecinstwie?
Za komuny bylo jak bylo. Cene towaru dalej ustala producent, tylko
na podstawie wczesniejszego rozeznania na rynku.
Majac chore konkurencje bez pojecia oferujace nie wiadomo co
za grosze zabijani sa Ci uczciwi. I co zrobic?
> Teraz mamy troszke inne czasy. Zarzadzam duza firma produkcyjna
> i jesli cos juz nie idzie na rynku to drapie sie w golowe co ja moge
> zaoferowac, aby byc lepszym od konkurencji.
Oj, nie Ty jeden. Wiem jak to jest, ale ja za darmo nic dawal nie bede,
bo nie po to pracuje jak glupi jelen, zeby owoce mojej pracy dawac
wszystkim wokol. Niektorym dam, nie chodzi o to, ze chce wszystko
dla siebie ;-) ale na pewno nie bede tyral za darmo. Bo dla mnie nikt
tego nie robi... (i nie chce, zeby robil).
m.