> Przełóżmy to sobie na jakże nieskomplikowany rynek połączeń
> telefonicznych. Jest sobie na nim 10 operatorów, rynek jest w pełni
> konkurencyjny. Jeden z nich, mający potężne zaplecze finansowe, zaczyna
> świadczyć jednak usługi za darmo. Dla dobra konsumentów, oczywiście. Jak
> można się spodziewać, pozostali próbują nadążyć, ale po pewnym czasie
> wszyscy padają. Ten jeden, który został, nie musi już przyciągać
klienta
> do siebie, bo nie ma żadnej konkurencji, i wprowadza ceny dużo wyższe,
niż
> przed całą akcją. Dość szybko odbija sobie straty z okresu
bezpłatności i
> jeśli nawet pojawi się jakis konkurent, dużo czasu minie, zanim rynek
> wróci do stanu równowagi. A potem zawsze mozna całą zabawę powtórzyć.
>
> Znasz taki schemat? ;-)
A jakieś konkrety może. Bo dla mnie póki co takie argumenty, to argumenty
różnej maści socjalistów, urzędników, itp. którzy próbując mnie
chronić
przed taką fe bogatą firmą tworzą urzędy, urzędy kontrolujące urzędu i
urzędy kontrolujące urzędników tych wcześniejszych urzędów. Oczywiście
urzędnicy ci nie pracują za darmo - DLATEGO PŁACISZ TAK OLBRZYMIE
PODATKI....
P>